Szkieletor urośnie do 110 metrów!
Miejscy architekci zgodzili się na nadbudowę "szkieletora" do 110 metrów. – To droga do kompromisu – mówią zgodnie z inwestorem.
Historia tego nieszczęsnego drapacza chmur przypomina niekończącą się opowieść. Budowę stalowej konstrukcji pod koniec lat 70. wstrzymano z powodu kryzysu gospodarczego. I tak od ponad 30 lat goły szkielet góruje nad miastem.
W końcu jednak pojawił się długo oczekiwany przełom. Miejska Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna zgodziła się, aby zmodernizowana konstrukcja "szkieletora" urosła o blisko 20 metrów. – Szukamy kompromisu. Nie chcemy doprowadzić do sytuacji, w której inwestor się wycofa, a szpetna konstrukcja będzie straszyła przez kolejne 30 lat – tłumaczy Piotr Gajewski, członek MKUA, prezes krakowskiego oddziału SARP.
Nie chcemy kolejnego PKiN
Na ostatnim posiedzeniu komisji jej członkowie pozytywnie zaopiniowali projekt nadbudowy "szkieletora", zezwalając na podwyższenie jego konstrukcji do 110 metrów. Obiekt stanie się wizualnie bardziej smukły, dzięki czemu – jak zapewniają architekci – przestanie dominować w przestrzeni miasta.
– Budynek rzeczywiście wymaga zwieńczenia i dlatego stajemy po stronie inwestora – tłumaczy decyzję prof. Andrzej Wyżykowski, główny architekt miasta. Miejscy architekci zaakceptowali też proponowany przez niemieckiego projektanta prof. Hansa Kollhoffa wygląd wieży. Zgodzili się również na obudowanie jej innymi budynkami, z zastrzeżeniem, że nie mogą być wyższe niż 25 metrów. Architekci z MKUA uznali także, że przyszła forma szkieletora powinna być skromniejsza i pozbawiona niepotrzebnych historycznych nawiązań.
– Zmodernizowany budynek nie ma przypominać Pałacu Kultury i Nauki czy amerykańskich wieżowców z początku ubiegłego stulecia. Uznaliśmy, że proponowana łukowa kopuła to nie najlepsze rozwiązanie. Znacznie ciekawiej przedstawia się zwieńczenie schodkowe, które stopniowo wysmukla obiekt. To porządna architektura dla Krakowa. Świadczy o pewnej elegancji i wysokiej jakości. Bez komercyjnej i krzykliwej architektury, jaka występuje już dość powszechnie w Warszawie – precyzuje Gajewski.
Architekci u prezydenta
Już dwa tygodnie temu na spotkaniu u prezydenta miasta Jacka Majchrowskiego, w którym uczestniczył również prof. Kollhoff, szefowie firmy GD&K Group (współwłaściciel "szkieletora", drugim jest Verity Development), próbowali znaleźć rozwiązanie pozwalające na przełamanie trwającego od lat impasu. Wiele wskazuje na to, że się udało. Z myślą o spotkaniu inwestor zlecił przygotowanie kilku zmodyfikowanych zgodnie z wcześniejszymi zaleceniami komisji projektów.
– Architekt prof. Kollhoff zaproponował obniżenie budynku z początkowych 144 metrów do 110. Dotychczas wysokość wieżowca była głównym powodem zastrzeżeń konserwatora zabytków. Okazało się, że nowe rozwiązanie spodobało się konserwatorowi. Uważam więc, że zmierzamy do kompromisu, ale na ostateczne oceny poczekajmy do czasu wydania decyzji przez radę konserwatorską – ostrożnie wypowiada się Szymon Duda, szef GD&K, wspólnika Verity Development.
– W tej chwili wiele zależy od decyzji wojewódzkiego konserwatora zabytków. Z ostatnich jego wypowiedzi wynika jednak, że ostatecznie zgodzi się na nadbudowę "szkieletora" – przewiduje prof. Wyżykowski.
– To dobry sygnał. Inwestor rzeczywiście szuka drogi porozumienia, a ja widzę szansę na kompromis – zdradza Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków.
"Szkieletor" jest przeszkodą
Jeśli rada konserwatorów także przystanie na wysokość 110 metrów, to według wstępnych szacunków inwestycja mogłaby ruszyć w połowie 2010 roku. Nowe wcielenie "szkieletora", którego roboczo ochrzczono już TreiMorfa Tower, ukazałoby się oczom krakowian w 2012 roku. W budynku pojawią się apartamenty, biura i hotel.
Nie wszyscy jednak zgadzają się z decyzją miejskiej komisji. – Nie powinno podnosić się tej konstrukcji, ale ją obniżyć, i to co najmniej o cztery kondygnacje. To nie miejsce na wieżowce. W panoramie miasta "szkieletor" jest przeszkodą – mówi Mikołaj Kornecki, architekt, przewodniczący Obywatelskiego Komitetu Ratowania Krakowa.
Dawid Hajok
2008-09-18
Gazeta Wyborcza Kraków
